poniedziałek, 21 września 2020

 

Mój pradziadek – bohater. Wojenna odyseja Karola Jamnickiego

Brał udział w I wojnie światowej, służył w Legionach Polskich. Ranny w powstaniu wielkopolskim, kilka miesięcy później odznaczył się odwagą w wojnie polsko-bolszewickiej podczas walk o Grodno. Bił się o Wilno i Śląsk, a niemal dwie dekady później cudem przeżył tortury w więzieniu NKWD. Wojenną biografią Karola Jamnickiego, pradziadka naszej czytelniczki, można by obdzielić kilka osób.

– Nigdy nie poznałam pradziadka. Zmarł, gdy nie było mnie jeszcze na świecie. Na szczęście o swojej przeszłości wiele opowiadał wnukom, w tym mojemu tacie. Ciągle poszukujemy informacji i docieramy do nowych dokumentów, na podstawie których odtwarzamy losy dziadka – opowiada pani Karolina Jamnicka-Kondej.

Karol Jamnicki urodził się 20 października 1895 r. w Lubaczowie. W czasie I wojny światowej został wcielony do armii austriackiej, służył też w Legionach Polskich. Rok po odzyskaniu przez Polskę niepodległości poślubił Annę i zamieszkał w jej rodzinnej Sierczy koło Wieliczki. Tam przyszła na świat dwójka dzieci: Marysia i Karol junior.

Można przypuszczać, że żona i dzieci niezbyt długo cieszyły się obecnością męża i ojca w domu. Na przełomie 1919 i 1920 r. Karol Jamnicki walczył w powstaniu wielkopolskim i został ranny w obie nogi. Od października 1919 do lipca 1921 r. służył w 14 Wielkopolskim Pułku Artylerii Lekkiej jako dowódca plutonu. Przydzielono go do udziału w operacji, która miała odegrać decydującą rolę w wojnie z bolszewikami.

Karol Jamnicki w czasie powstania wielkopolskiego. Źródło: archiwum rodzinne

Wbrew popularnemu przekonaniu Armia Czerwona nie została całkowicie rozbita w Bitwie Warszawskiej. Możliwość wznowienia działań ofensywnych wciąż miały wojska Frontu Zachodniego gen. Tuchaczewskiego. Uderzenie zaplanowano na 25 września, jednak ruch bolszewików uprzedziła polska operacja, nazywana dziś niemeńską. 20 września rozpoczęto wielkie natarcie na Grodno. Ogniomistrz Karol Jamnicki trafił do oddziału mjr. Bernarda Monda, którego działania miały duże znaczenie dla walk o miasto. W nocy z 25 na 26 września grupę zaatakowały dwa pułki kozaków.

Karol Jamnicki (1895–1976). Źródło: archiwum rodzinne

Z wniosku o nadanie Jamnickiemu Krzyża Walecznych można wywnioskować, że odznaczył się on wówczas wyjątkową odwagą: Ogniomistrz Jamnicki Karol dobrowolnie wraz z porucznikiem Mroczko udaje się w kierunku gdzie już w całej pełni rozwinęła się walka z napierającymi kozakami. Mimo najsilniejszego nieprzyjacielskiego ognia przychodzi i melduje gdzie najbardziej zagrożone punkty i umożliwia w ten sposób celowe i skuteczne otworzenie ognia z dwóch baterii, przyczyniając się w ten sposób do odparcia ataku nieprzyjaciela. Tej samej nocy Sowieci opuścili Grodno.

Bitwa nad Niemnem to także zacięte boje pod Wołkowyskiem i Lidą, której zajęcie zamknęło drogę odwrotu III Armii i praktycznie zakończyło całą operację. Historycy nie mają wątpliwości: wielka bitwa nad Niemnem była najważniejszym po Bitwie Warszawskim starciem wygranym przez Polaków w 1920 r.

Wojenna odyseja Karola Jamnickiego trwała dalej. Wziął on udział w walkach o Wilno oraz w III powstaniu śląskim. Po zakończeniu wojen o granice pozostał w Wojsku Polskim. Wrócił do Grodna, gdzie stacjonował 29 Pułk Artylerii Lekkiej. Sprowadził tu swoją rodzinę. Na świat przyszły kolejne dzieci: Jerzy i Janina. Karol był cenionym instruktorem w szkole oficerskiej dla podoficerów zawodowych w Bydgoszczy. W okresie przebywania w Grodnie został instruktorem i szefem jedynej baterii w Szkole Podchorążych Rezerwy Atylerii w Wilnie (Dywizjon Szkolny Podchorążych Rezerwy Artylerii – Okręg Korpusu Nr III).

Po agresji Sowietów na Polskę w 1939 r. Karol Jamnicki trafił do więzienia NKWD. Był tam głodzony i torturowany. W tym czasie zaginęła jego żona, której losy do dziś są nieznane – rodzina przypuszcza, że Anna mogła zostać wywieziona na Kołymę lub w inne miejsce na Syberii albo rozstrzelana jeszcze w Grodnie. Inna hipoteza jest związana z wywózką do niemieckiego obozu KL Ravensbrück. W 1946 r. kobieta została uznana za zmarłą. W latach wojny opiekę nad młodszym rodzeństwem przejęła najstarsza córka Maria.

Fotografie Karola Jamnickiego wykonane w więzieniu NKWD w Grodnie. Źródło: archiwum rodzinne

Karolowi Jamnickiemu udało się uciec po zbombardowaniu więzienia w Grodnie przez Niemców w 1941 r. Na bosaka, skrajnie wycieńczony wrócił do domu. Wstąpił do okolicznej partyzantki, a w 1944 r. – do Ludowego Wojska Polskiego, w którym służył do momentu rozwiązania swojej jednostki.

Do LWP wcielony został także Karol Jamnicki junior. Wcześniej, w 1939 r., jako uczeń brał udział w obronie Grodna. Jak wynika ze wspomnień rodzinnych, w pewnym momencie trafił do sowieckiego obozu dla młodzieży w Woroneżu. Była to kara za to, że w szkole zdjął ze ściany portret Stalina i powiesił tam krzyż. Jako żołnierz LWP Karol junior walczył m.in. pod Lenino. Zginął tragicznie, w wieku 23 lat, rok po wojnie – został postrzelony w tył głowy przez wartownika w czasie referendum (sfałszowanego głosowania, w którym komunistyczna propaganda namawiała do głosowania „3 × TAK”). Karol senior zmarł w 1976 r. w Mirsku na Dolnym Śląsku.

piątek, 19 kwietnia 2019

Kpt.Czesław Bernatowicz


Czesław BERNATOWICZ. kpt. WP w st. sp, Urodzony 31.8.1898 r. w Wiżajnach na Suwalszczyźnie z ojca Franciszka i matki Rozalii z Rutkowskich. Absolwent Gimnazjum Realnego w Nowarach Ochockich na ziemi czerniachowskiej w Rosji.
Powołany 15.12.1915 r., jako poddany rosyjski, do armii carskiej, ukończył
sześciotygodniowy wojenny kurs w szkole podoficerskiej i 2.2.1916 r. rozpoczął, służbę w 2 syberyjskim pp, uwikłanym w walkach na froncie zachodnim. Jako wyróżniający się podoficer, został skierowany (9.9.1916 r.) na pięciomiesięczny kurs do Szkoły Oficerskiej Piechoty w Omsku,
po ukończeniu której 10.2.1917 r. został awansowany do stopnia chorążego. Początkowo służył jako oficer kompanijny w 31 syberyjskim pp, a następnie pełnił funkcje dowódcy kompanii w 113 pp.
Postępujący rozkład armii carskiej spowodował że 28.3.1918 r. został zdemobilizowany.
Po powrocie do kraju niezwłocznie włączył się w nurt działań niepodległościowych, zgłosił akces do formujących się zawiązków Wojska Polskiego i objął 1.11 1918 r. stanowisko dowódcy obwodu POW na Suwalszczyźnie a następnie komendanta miasta w Dowództwie Obrony Kresów. Pełnił je do początków listopada 1919 r., kiedy to jako świeżo mianowany podporucznik losy swe związał na trwale z 41 suwalskim pp im. Marszałka Józefa Piłsudskiego, pułkiem szczycącym się chlubnymi tradycjami z okresu wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920. W latach 1920-1924 dowodził plutonem, a później kompanią piechoty, awansował do stopnia porucznika. Władał biegle językiem litewskim i białoruskim.









                                                Czesław Bernatowicz z żoną Heleną

Rok 1925 stanowił pewien przełom w Jego ponad dziesięcioletniej dowódczej karierze wojskowej: wtedy to zmienił specjalność i przeszedł na pewien okres z pionu dowódczego do intendenckiego. W tymże roku ukończył najpierw kilkumiesięczny kurs dla oficerów młodszych w Chełmie i tyleż samo trwający kurs dla oficerów żywnościowych pułku. Przez kilka następnych lat pełnił funkcje oficera żywnościowego, (na krótko i na przemian) adiutanta, oficera materiałowego i płatnika.
Służba liniowa była jednak Jego żywiołem; wrócił u schyłku 1928 r. Do dowodzenia kompanią nie rozstał się z tą funkcją do końca swej kariery wojskowej, pełniąc służbę w macierzystym 41 pp.
30.06.1934 r. ze względu na stan zdrowia, został komisyjnie uznany za niezdolnego do zawodowej służby wojskowej i przeniesiony w stan spoczynku.
Dalsze jego losy nie są znane. Prawdopodobnie zmobilizowany dostał się do niewoli sowieckiej. Jego nazwisko znajduje się na liście jeńców wojennych, których przekazano do dyspozycji NKWD w Smoleńsku (pismo NKWD ZSRR nr 29/1 z kwietnia 1943 r. teczka personalna nr 54 ). Wywieziony z obozu w Kozielsku do Lasu Katyńskiego i tam został zamordowany. Zidentyfikowany pod numerem 174, ekshumowany z dołu śmierci do mogiły bratniej, przypuszczalnie pierwszej.

Wojskowy Przegląd Historyczny

niedziela, 23 grudnia 2018

Moi drodzy niech te Święta Bożego Narodzenia napełnią Was radością i miłością dzięki obecności bliskich. Abyście potrafili dawać i otrzymywać, a Wasze serca niech będą otwarte na miłość własną i innych. Cieszcie się cala obfitością która dal nam Bóg, życie jest największym cudem. Nich 2019 rok będzie rokiem szczęśliwego doświadczania.