niedziela, 16 czerwca 2013

Adam Józef Borkiewicz KOP Suwałki



Adam Józef Borkiewicz ps. „Leszczyński”, „Poleski” (ur. 17 marca 1896 w Bąkowej Górze, zm. 29 grudnia 1958 w Warszawie) – żołnierz Legionów Piłsudskiego, pułkownik piechoty Wojska Polskiego, członek Komendy Głównej Armii Krajowej, historyk wojskowości. Jako pierwszy historyk podjął się opisania przebiegu powstania warszawskiego


Służba wojskowa w okresie międzywojennym

Uczył się w gimnazjum W.Górskiego w Warszawie, gdzie w 1914 otrzymał świadectwo dojrzałości. Od lutego 1913 był członkiem Związku Walki Czynnej, zaś od sierpnia 1914 wstąpił w szeregi konspiracyjnej Polskiej Organizacji Wojskowej. 29 listopada po manifestacji patriotycznej aresztowany i przetrzymywany do 17 grudnia 1914. Działał w Lotnym Oddziale POW, a następnie w batalionie warszawskim, z którym w sierpniu 1915 przeszedł Legionów Piłsudskiego. Służył w 1 pułku legionów awansując z szeregowego na kaprala. Dwukrotnie ranny. Po "kryzysie przysięgowym" w lipcu 1917 był osadzony w obozie w Szczypiornie. W końcu lipca zbiegł z obozu ponownie rozpoczynając działalność w POW. Od września 1917 był komendantem obwodu POW Koło i po. komendanta Okręgu Kalisz. Od 15 lipca do 15 sierpnia 1918 więziony w Koninie. Następnie przez krótki czas studiował filozofię na Uniwersytecie warszawskim.
Od 1918 służył w szeregach odrodzonego Wojska Polskiego. Dowodził rozbrajaniem oddziałów niemieckich w Kole. Od listopada 1918 dowodził VI batalionem Ziemi Kaliskiej (powstałym z sił POW), następnie był zastępcą dowódcy kompanii 29 pułku piechoty ziemi kaliskiej. W okresie styczeń - marzec 1919 ukończył Szkołę Podchorążych Piechoty, a następnie pełnił funkcję instruktora w Szkole Podoficerskiej w Dęblinie.
Od kwietnia 1919 służył w 1 Pułku Piechoty Legionów, jako dowódca plutonu, a od grudnia 1919 jako dowódca 7 kompanii. Od maja 1920 pełnił funkcję dowódcy 2 kompanii. Był dwukrotnie ranny w trakcie wojny polsko bolszewickiej. Kapitan ze starszeństwem od 1 czerwca 1919.
Po 1920 dowodził 6 a następnie 5 kompanią, zaś do września 1924 pełnił obowiązki dowódcy II batalionu w pułku. Od stycznia 1925 był kwatermistrzem pułku. Od maja 1925 został pracownikiem Wojskowego Biura Historycznego. Mianowany majorem ze starszeństwem od 1 stycznia 1928[4]. Pełnił tam funkcje referenta, od maja 1927 kierownika referatu, zaś od maja 1930 kierownika Wydziału Wojen Polski Odrodzonej. W czerwcu 1933 został przeniesiony z 41 pułku piechoty w Suwałkach do Korpusu Ochrony Pogranicza na stanowisko dowódcy batalionu KOP "Suwałki". 27 czerwca 1935 został awansowany na podpułkownika ze starszeństwem z 1 stycznia 1935 i 31. lokatą w korpusie oficerów piechoty.
Po śmierci Józefa Piłsudskiego, w 1935 podjął się organizacji Muzeum Józefa Piłsudskiego w Belwederze, którego dyrektorem pozostawał do 1939. Był również członkiem Instytutu Badania Najnowszej Historii Polski.

II wojna światowa

Podczas wojny obronnej Polski w 1939 był oficerem sztabu obrony Lwowa. Po klęsce wrześniowej przedostał się na Węgry skąd po pewnym czasie powrócił do okupowanej Warszawy. Od 1941 służył w szeregach ZWZ - AK. Był członkiem Komendy Głównej AK, w stopniu podpułkownika dowodził m.in. Podokręgiem Wschodnim Obszaru Warszawskiego AK, który obejmował obwody Obszaru leżące w Generalnym Gubernatorstwie na lewym brzegu Wisły. Od 1943 pełnił funkcję zastępcy Inspektora Głównego Wojskowej Służby Ochrony Powstania w IV oddziale KG AK.
Brał udział w powstaniu warszawskim, od 12 sierpnia jako redaktor dziennika "Barykada", w Podobwodzie Śródmieście Południowe, a od 6 września po połączeniu z pismem "Warszawa Walczy", pisma "Barykada - Warszawa Walczy".

Po wojnie

Po kapitulacji powstania generał Okulicki powierzył mu kierowanie działem historycznym, który miał wydawać pismo poświęcone problematyce historyczno-wojskowej z okresu kampanii wrześniowej, a zwłaszcza powstania warszawskiego. Od listopada był kierownikiem sekcji historycznej Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej. 1 stycznia 1945 mianowany pułkownikiem służby stałej.
W czerwcu 1946 Komisja Likwidacyjna AK powierzyła mu zadanie zebrania i opracowania materiałów do historii Armii Krajowej, przekazując w tym celu 29 tomów akt. W tym samym czasie podjął pracę w Instytucie Pamięci Narodowej jako kierownik i jedyny pracownik samodzielnego Referatu Ruchu Oporu.
W 1949 w okresie wzmagającego się terroru stalinowskiego odebrano mu niemal wszystkie materiały, z których część posłużyła później jako materiał dowodowy w procesie jego córki Anny – inwalidki wojennej z batalionu "Zośka", którą skazano na 7 lat więzienia za: „gromadzenie i melinowanie materiałów gloryfikujących AK w celu poniżenia AL”. W 1950 przeniesiono go na emeryturę.
Odwilż gomułkowska umożliwiła mu powrót do pracy historyka. W 1957 opublikował swoje monumentalne dzieło – „Powstanie warszawskie. Zarys działań natury wojskowej” – które stanowiło pierwszą rzetelną pracę naukową opisującą kompleksowo przebieg powstania. Monografia Borkiewicza stała się najbardziej poszukiwaną książką w PRL okresu Października. Sam Borkiewicz nie cieszył się długo tym sukcesem. Po ciężkiej chorobie zmarł 29 grudnia 1958.

Ordery i odznaczenia

Wikipedia pl
1936 Pożegnanie Adam Józef Borkiewicz dowódcy KOP ,,Suwałki"

czwartek, 14 marca 2013

Dowódca Suwalskiej Brygady Kawalerii


Generał Brygady Adolf Mikołaj Waraksiewicz został mianowany dowódcą 4 Brygady Kawalerii z siedzibą w Suwałkach, którą niebawem przemianowano na Suwalską Brygadę Kawalerii. W jej skład wchodziły: 3 pułk szwoleżerów z Suwałk ppłk. Zdzisława J. Kwiatkowskiego, 1 pułk ułanów Krechowieckich z Augustowa ppłk. dypl. Józefa Smoleńskiego, 2 pułk ułanów Grochowskich z Suwałk płk. Wincentego Jasiewicza oraz 4 dywizjon artylerii konnej z Suwałk ppłk. Jana Dunin- Wąsowicza. Szefem sztabu brygady został mianowany mjr Witold Święcicki. Generał Waraksiewicz był zadowolony z nowej nominacji. Miał w „swojej” brygadzie dwa pułki, którymi niegdyś dowodził, no i oczywiście ulubiony 2 pułk ułanów Grochowskich. Sztab brygady pracował usilnie nad ujednoliceniem wyszkolenia wchodzących w jej skład jednostek. Generał z charakterystyczną dla siebie energią zabiegał o należyte wyposażenie i stworzenie z tak znakomitych pułków zgranej całości — doskonałej wielkiej jednostki taktycznej. Przywiązywał ogromną wagę do ujednolicenia maści koni poszczególnych pułków. A.J. Dąbrowski, w opublikowanych na łamach londyńskiego „Przeglądu Kawalerii i Broni Pancernej” (nr 44/1966), „Wspomnieniach z praktyki w 2 Pułku Ułanów Grochowskich” napisze dobrotliwie o Suwalskiej Brygadzie Kawalerii i jej dowódcy: „...W ogólecała brygada była małą, ale bardzo piękną jednostką i gen. Waraksiewicz słusznie mógł byś z niej dumny”. Przywiązywał też uwagę do wyszkolenia w poszczególnych szwadronach. Podczas przeglądów, których dokonywał dość często, sprawdzał wszystkie działy wyszkolenia jak: jazdę konną, służbę połową, strzelanie, władanie białą bronią, woltyżerkę, musztrę pieszą, a nawet regulaminy służby wewnętrznej i wiedzy z zagadnień oświatowych i społeczno-politycznych. Często sam odpytywał żołnierzy, starając się czasami zadawać pytania „...z zaskoczenia”. Taki swoisty egzamin przypomina, w drugim tomie niepublikowanej pracy zatytułowanej „W Wojsku Polskim 1921-1930”, a przechowywanej w Archiwum Instytutu Polskiego i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie — wielokrotnie już cytowany — płk. Mitkiewicz. Opisuje on inspekcję 2 szwadronu 2 pułku ułanów Grochowskich. „ W pięć minut po tym w świetlicy szwadronowej zebrany był cały szwadron i weszliśmy tam z generałem Waraksiewiczem, płk. Jasiewiczem i szefem sztabu brygady majorem Sołtanem. Zaczęło się pytanie poszczególnych ułanów. Pytania zadawał sam Generał, wywołując kolejno na wyrywki ułanów. Pytania były bardzo dostępne, a odpowiedzi dobre. Nagle Generał wywołuje najlepszego mego ucznia ułana Jana Gromadzkiego, urodzonego Warszawiaka, z nad Wisły... i pyta się go obcesowo: „A co będzie, jeśli ja teraz dam tobie w pysk? Ha?” Ułan Jan Gromadzki zbladł, po czym poczerwieniał, znowuż pobladł i zwrócił przerażone oczy na mnie jakby szukając ratunku. Wytrzymałem umyślnie twardo i długo jego błagający wzrok, jakby mówiąc mu: „Odpowiedz tak, jak ja ciebie uczyłem!” Głucha cisza zapadła w świetlicy. Cały szwadron z zapartym oddechem czekał na odpowiedź Gro- mackiego. Ułan Gromadzki stał wyprężony jak struna, z rękami przepisowo przyłożonymi do szwów spodni. Pot ukazał się na jego czole... „Panie Generale, nas uczył nasz Pan Major, dowódca szwadronu, że w wojsku polskim nie wolno bić żołnierzy. nareszcie rozległy się z trudem wypowiedziane słowa ułana Gromadzkiego. Z natężeniem patrzyłem na wyraz twarzy Generała. W oczach jego odmalowało się wielkie zdumienie i jakby zakłopotanie, ale bynajmniej nie niechęć. Z kolei spojrzał on na mnie i powiedział spokojnym głosem Gromadzkiemu: „Nu wot, dobrze, że słuchacie waszego dowódcy on mądrze was uczy!” Generał następnie zmienił temat pytań, zadał ich kilka, pożegnał się ze szwadronem i wyszedł”. Takie „egzaminy” zarządzane przez gen. Waraksiewicza nie należały bynajmniej do rzadkości. Zgrywanie współdziałania poszczególnych pułków w jednolity organizm, o którym wyżej była mowa, osiągano głównie na letnich ćwiczeniach. W 1930 r. Suwalska Brygady Kawalerii wyruszyła na letnie ćwiczenia w rejon Skidla. Tam, w małym kresowym miasteczku, ulokował się sztab brygady, jak i dowództwo 2 pułku ułanów Grochowskich. Ćwiczenia miały udoskonalić sposoby współdziałania pułków kawalerii z piechotą, bronią pancerną i artylerią. Nie zapominano też przy tym o wyglądzie zewnętrznym, o poszanowaniu tradycji. W dniu 26 sierpnia, w dzień Matki Boskiej Częstochowskiej, uroczyście obchodzono święto pułkowe 2 pułku ułanów Grochowskich. Dzięki mjr. A.J. Dąbrowskiemu zachował się opis tej uroczystości: „...W dniu swego święta, 2 pułk ułanów stanął konno w szyku rozwiniętym, frontem do ołtarza polowego, wzniesionego na ogromnym ściernisku, u wylotu miasteczka Skidel. Las proporczyków biało-granatowych powiewał na lekkim wietrze nad wyrównanymi szwadronami, białe otoki lśniły w słońcu pogodnego dnia. Na odgłos trąbki prezentują broń, witając Sztandar swój stary, eskortowany przez pluton honorowy. Raz jeszcze sygnał i dowódca brygady gen. Waraksiewicz przegląda pułk, witając kolejno szwadrony. W czasie Mszy Sw. polowej trzykrotnie prezentują broń, wreszcie przemówienia, okrzyki i pułk rozwija się w kolumnę plutonów w kierunku miejsca defilady. Defilujemy przed dowódcą brygady dwukrotnie, raz w kłusie, drugi raz w galopie”. Całe święto kończy się zabawą, na której „...Gen. Waraksiewicz należał do najzapamiętalszych tancerzy, zdumiewał temperamentem i wprost młodzieńczością, kilka razy pytał mnie: „No co, panie podchorąży, który pułk kawalerii jest najlepszy”. Oczywiście sam uważał, że najlepszym pułkiem w polskiej armii jest jego ukochany 2 pułk ułanów Grochowskich. Po tym święcie koncentracja brygady została zakończona i brygada ruszyła na południe w kierunku miejscowości Łunna, aby przećwiczyć współdziałanie z piechotą. „...Piękna dotąd pogoda skończyła się, padał deszcz. Gen. Waraksiewicz, w płaszczu nieprzemakalnym z kapturem naciągniętym na głowę, wyglądał jak ogromny krasnoludek” zapisze w dalszej części wspomnień ówczesny podchorąży A.J. Dąbrowski. W strugach deszczu ćwiczono działania kawalerii i piechoty w kierunku na Zelwę, która przeszła do historii jako miejsce bitwy z wojny polsko-rosyjskiej 1792 r. Ćwiczenia zakończyły się defiladą, na szosie, pod Zelwą, wszystkich oddziałów biorących udział w manewrach. Gen. Waraksiewicz nie ukrywał zadowolenia z dobrych wyników ćwiczeń. Dodać należy, że gen. Waraksiewicz uwielbiał defilady i organizowano je z wielu okazji, a to świąt narodowych, zakończenia ćwiczeń, letnich koncentracji, czy inspekcji poszczególnych pododdziałów. Jedną z takich defilad i udział w niej gen. Waraksiewicz opisuje L. Mitkiewicz: „...Wreszcie byliśmy wszyscy ustawieni (pododdziały wchodzące w skład Suwalskiej Brygady Kawalerii — M.B.), a jakżedobrze wyrównani, gdy nadjechał powozem generał brygady Mikołaj Waraksiewicz, dowódca garnizonu suwalskiego i zarazem dowódca Suwalskiej Brygady Kawalerii. Generał Waraksiewicz przedstawiał sobą nie lada figurę. Miał on w sobie coś z Tatara, coś jakby dawny wojownik czambułów tatarskich. Czarnyz lekką siwizną na skroniachjak kruk, czarne nieco skośne oczy, olbrzymie wąsiskateż czarne, jak nieprzymierzającsmoła, maleńkiego wzrostu, utykał na lewą nogę, ale chodził wyprostowany jak świeca i nosił stale olbrzymią szablę, raczej karabelę ozdobnie inkrustowaną. Generał Waraksiewicz rozpoczął przegląd 2 pułku ułanówzłożyłem mu raport. Generał powoli, z uwagą przeszedł przed frontem pułku, prezentującego szable „Czołem moi ułani Grochowscy!”powitał nas. Nastąpiła Msza Święta połowa, odprawiona na stopniach fary, a po tym defilada”. Generał z lubością przyglądał się przechodzącym pododdziałom, najczęściej wyraźnie zadowolony.
Zadowoleni byli również z niego jego zwierzchnicy. Podczas pełnienia służby w Suwałkach został odznaczony Orderem Odrodzenia Polski IV klasy. W uzasadnieniu wniosku pisano, że tak wysokie odznaczenie przyznaje się gen. Waraksiewiczowi za zasługi „...na polu organizacji i wyszkolenia 'Wojska Polskiego. Pierwszy dowódca Dywizjonu Ułanów Polskich. Pracą i wytrwałością i zdolnościami organizacyjnymi przyczynił się do rozwinięcia Dywizjonu na pułk. Uczestnik szarży pod Krechowcami i wszystkich bojów pułku do 1918 r.” Był kawalerzystą z krwi i kości. Znakomity praktyk, nie stronił od książek i prac teoretycznych. Z dużym zainteresowaniem śledził wszelkie „nowinki” kawaleryjskie. Kiedy we wrześniu 1928 r. został ogłoszony konkurs na nowy wzór szabli polskiej gen. Waraksiewicz wziął w nim udział i opracował trzy wersje modelu nowej szabli. Konkurs rozstrzygnięto 26 września 1939r. i z siedmiu nadesłanych modeli wybrano cztery, w tym jeden opracowany przez gen. Waraksiewicza. Zlecono wykonanie po trzydzieści sztuk każdego modelu, który po przejściu odpowiednich testów w wybranych pułkach kawalerii, stały się podstawą do opracowania przez Instytut Badań Materiałów i Uzbrojenia prototypu szabli polskiej wz. 34. Od 1935 r. stała się ona bronią obowiązującą w wojsku polskim.
Funkcję dowódcy Suwalskiej Brygady Kawalerii pełnił do 31 stycznia 1931r. W wieku 51 lat został przeniesiony w stan spoczynku. Komendę brygady przekazał w ręce o 10 lat młodszego płk. dypl. Rudolfa Eugeniusza Dreszera. Gen. Waraksiewicz decyzję o tak wczesnym przeniesieniu w stan spoczynku odczuł jako dotkliwą krzywdę i nigdy nie potrafił się z nią pogodzić. Trudno dociec czym kierowały się władze decydując się na odsunięcie od czynnej służby tak rzutkiego i stosunkowo popularnego w kręgach kawalerzystów generała? Może zaważyły na tym wyraźne endeckie sympatie?

Mieczysław Bielski Fragment książki ,,Generał Brygady Mikałaj Waraksiewicz (1881-1960)
Generał Waraksiewicz z żołnierzami z Suwałk

niedziela, 3 marca 2013

Przysięga wojskowa 41 Pułku Piechoty


Przysięgam Panu Bogu:
w wierności Polsce trwać,
na mej ojczyzny progu
walecznie w szyku stać.

Za sztandar,cześć i prawa
ochoczo ruszać w bój ,
jak każe mi ustawa
i honor każe mój.

Wypełniać w lot rozkazy,
tajemnic wojska strzec,
jak żonierz - żyć bez skazy,
gdy trzeba - mężnie lec.

Przysięgi tu złożonej
dotrzymać abym mógł
na Krzyżu umęczony
tak mi dopomóż Bóg !