czwartek, 26 kwietnia 2012

POWSTANIE SUWALSKIEGO PUŁKU PIECHOTY

...Nasz sen rycerski, sen o szpadzie wreszcie się dzisiaj jawą stał.

W dniu 3-VI-1923 odbyła się w Suwałkach piękna uroczystość wręczenia chorągwi 41 Suwalskiemu pułkowi piechoty, odznaczonemu krzyżem „Virtuti Militari“. Z racji tej podajemy historję powstania pułku i 2 fotografje z uroczystości wręczenia chorągwi pułkowi.

 Generał dyw. Osiński wręcza chorągiew d-cy 41 p.p. majorowi K. Hozerowi w Suwałkach 3-VI-1923

 D-ca O. K. III, generał brygady Malczewski, wpisuje się do księgi pamiątkowej 41 p. p. 3-VI-1923

W dniu 3-VI-1923 odbyła się w Suwałkach piękna uroczystość wręczenia chorągwi 41 Suwalskiemu pułkowi piechoty, odznaczonemu krzyżem „Virtuti Militari“. Z racji tej podajemy historję powstania pułku i 2 fotografje z uroczystości wręczenia chorągwi pułkowi.Po rozbrojeniu I, II i Iii-go korpusu Wschodniego oraz po rozwiązaniu części legjonów cały kraj był pokryty siecią tajnych organizacyj wojskowych pod nazwą P. O. W.Organizacja ta była bardzo silna także i w Suwalszczyźnie, gdzie prócz wielu luźnych oddziałków został sformowany „Oddział Polskiej Siły zbrojnej w Suwałkach“, liczący do 400 ludzi i podzielony na 3 kompanje. Dowódcą oddziału był pułkownik Franciszek Ostrowski. Kompanje ćwiczyły w lesie, w ukryciu przed niemcami. Niejednokrotnie nawet próbowano walki z nimi, lecz bezskutecznie gdyż siły były za słabe a i organizacja niedomagała. Przy organizowaniu P.O.W. w Suwalszczyźnie największe zasługi, położył ks. Modzelewski, proboszcz z Bargłowa. Oddziały te były zawiązkiem 1 Suwalskiego pułku Strzelców.Pułkownik, wówczas major Mackiewicz był jeszcze podczas okupacji niemieckiej w Komisji Wojskowej w Warszawie, jako referent informacyjny i personalny. Jako syn ziemi Suwalskiej żywo zainteresował się losami organizacyj w Suwalszczyźnie i wogóle na Wschodzie i postanowił nawiązać z niemi łączność. 8 listopada 1918 roku będąc zarazem referentem spraw wschodnich, major Mackiewicz przedstawił, w Sztabie Genealnym projekt stworzenia zakonspirowanych pułków w Mińsku, Wilnie i w Suwałkach. Na dowódcę oddziałów Suwalskich wyznaczony był pułkownik Gawroński, który ulokował się w Szczuczynie w ziemi Łomżyńskiej, gdyż w Suwałkach trwała jeszcze okupacja niemiecka. On też był pierwszym dowódcą pułku Suwalskiego, choć ten jeszcze oficjalnie nie istniał. Adjutantem był podporucznik Haberling.
Z ramienia Sztabu Generalnego major Mackiewicz przedstawił całą sprawę na posiedzeniu Rady Ministrów i uzyskał na organizacje wschodnie pół miljona marek, z czego na organizację Suwalską wyznaczył 50000 marek. W listopadzie 1918 roku pośród obywateli kresowych powstał projekt utworzenia dywizji wojska. Na czele komitetu, który się nazwał „Komitetem Obrony Kresów“ (K. O. K.) stanął p. Sapieha, (przedstawicielem komitetu przy pułku Suwalskim był. p. Kmita). Komitet ten rozwinął bardzo szeroką i owocną działalność, czyto przez zasilanie nowotworzących się oddziałów gotówką, czyto przez zakładanie kantyn, sklepów, herbaciarni gospód dla zaspakajania codziennych potrzeb żołnierza.Na dowódcę tej dywizji został wyznaczony gen. Odyniec, potem gen. Wacław Iwaszkiewicz, b. dowódca 3 dywizji w I Korpusie Wschodnim. Na szefa sztabu został powołany major Mackiewicz, który jednak na tem stanowisku był tylko 1 dzień, ponieważ Szef Sztabu Gener. nie zgodził się na jego odejście. Major Mackiewicz opracował projekt rozkazu organizacyjnego dywizji, której nadano nazwę „Litewsko-Białoruskiej Dywizji Strzelców“, z podziałem na 3 Brygady. Pułki dostały nazwy: Suwalski, Wileński, Kowieński,Miński, Grodzieński i Nowogródzki pułk strzelców. Na miejsce tworzenia się 1 Suwalskiego pułku strzelców został wyznaczony Zambrów, miasteczko w ziemi Łomżyńskiej. Projekt ten został zatwierdzony przez dowódcę dywizji i opublikowany. Niedługo potem przyjechał do dywizji major Mackiewicz i został wyznaczony na dowódcę Suwalskiego pułku. Dnia 19-go grudnia 1918 roku został wydany rozkaz organizacyjny pułku i od tej chwili datuje się oficjalne istnienie pułku.W dniu ukazania się rozkazu organizacyjnego pułk składał się tylko z dowódcy pułku, adjutanta podporucznika Lutostańskiego, kilku innych oficerowi 16 szeregowych. Jednym z pierwszych szeregowych w pułku był obecny podporucznik Jerzy Tyszka, który pełnił funkcję szefa kancelarji, pisarza, gońca i t. p. Dowódca pułku zwrócił się do ówczesnego inspektora wyszkolenia armji generała Berbeckiego i otrzymał do pułku ś.p. podporucznika Zalewskiego, Jagodzińskiego i Badjora, 1 podoficera i 3 szeregowych, którzy jako pochodzący „z Wermachtu“ byli dobrze wyszkoleni Od tego czasu organizacja pułku potoczyła się raźniej. Major Mackiewicz wydał odezwę do mieszkańców Suwalszczyzny, gorąco nawołując do wstępowania do pułku. Pierwsza pośpieszyła na zew Suwalska P. O. W., która wysłała zupełnie zorganizowaną kompanję. Pierwsza przybyła do pułku kompanja pod porucznikiem Użupisem i ta weszła w skład pułku jako kompanja pierwsza. W początkach stycznia 1919 roku przyprowadził znaczniejszy oddział (130 ludzi) porucznik Wieczerzyński, potem znowu podporucznik Klott. Porucznik Mackiewicz przyprowadził zupełnie zorganizowaną kompanję z 33 pułku z Łomży, która powstała z ochotników dążących z Suwalszczyzny do swego pułku, a których początkowo wcielono do 33 pułku. Wskutek energicznej interwencji majora Mackiewicza ludzi tych odesłano do Suwalskiego pułku. Oddziały te, niezważając na olbrzymie niebezpieczeństwo ze strony Niemców, którzy niemiłosiernie prześladowali najmniejszy przejaw myśli wojskowej polskiej, przekradały się przez gęsto obstawioną linję demarkacyjną z bronią, z końmi, czasem nawet turbując po drodze niemców i dążyły do Zambrowa. Celem werbowania ochotników i skierowania ich do pułku, w pogranicznych z Suwalszczyzną miasteczkach stacjonowani byli oficerowie — komendanci. W Rajgrodzie był porucznik Cieliński, w Szczuczynie kapitan Juszczacki, w Łomży porucznik Sadowski itd. Nie było dnia, w którym nie przybyłoby kilku ochotników szeregowych i oficerów. Przy wyborze oficerów major Mackiewicz wykazał wielką skrupulatność i znajomość ludzi, a mając dość rozległe stosunki wybierał ludzi jak najlepszych.Warunki przy tworzeniu pułku były bardzo ciężkie. Brak było umundurowania, ekwipunku, prowiantu, a nawet drzewa do opalania koszar. Żołnierze często cierpieli głód i chłód, ale to zupełnie nie mroziło ich zapału i nikt nie słyszał narzekań. Wszystkie braki i niedostatki znoszono cierpliwie rozumiejąc, że trudy te znosi się dla zmartwychwstałej Ojczyzny. W tem właśnie ujawniły się gorące uczucia patrjotyzmu i miłości ojczyzny wśród szerokich warstw społeczeństwa Suwalskiego tembardziej, że do pułku garnęła się oprócz inteligencji młodzież miejska i robotnicza.Nie zważając na piętrzące się ze wszystkich stron przeszkody organizacja wewnętrzna pułku postępowała dość szybko. Już w połowie stycznia zorganizowano 3 kompanje piechoty i 1 kompanję karabinów maszynowych (1-szą dowodził porucznik Wierzbowski, 2-gą por. Zebrowski, 3-cią ppor. Rotkiewicz, kompanją K. M. por. Użupis). Czynną też była pułkowa szkoła podoficerska pod kierownictwem ś.p. podporucznika Zalewskiego, który z podporucznikiem Jagodzińskim i pod por. Englichtem położył bardzo wielkie zasługi przy wyszkoleniu kadr podoficerskich pułku. W tym też czasie przybył do pułku oddział złożony z 40 ochotników z Litwy, z okolic Olity. Oddział ten był zupełnie uzbrojony, przyprowadził konie wierzchowe i tabory i dał początek oddziałowy konnych wywiadowców (O. K. W.), który w późniejszych walkach oddał pułkowi bardzo cenne usługi, jako oddział bojowy, używany w- pierwszym rzędzie do wywiadów i do służby łączności.W pierwszych dniach lutego odbyło się uroczyste zaprzysiężenie pułku w Zambrowie. Do przysięgi stanął cały pułk t. j. 1, 2, 3-cia i tworząca się 4-ta kompanja pod dowództwem ś. p. podpor. Żylińskiego, kompanja K. M., O. K. W. i Szkoła Podoficerska. Umundurowane kompletnie były 1, 2-ga i część 3 ciej kompanji, reszta zaś pułku była w cywilnych ubraniach. Jak wyglądał pułk świadczy wymownie fakt, że nawet niektórzy oficerowie, jak np. ś. p. podporucznik Żyliński defilowali w cywilnem ubraniu i w meloniku. Pomimo to już wówczas się widziało, że to będzie wojsko i to tęgie wojsko.Dnia 12-go lutego 2 kompanje piechoty i 1-sza K. M. wyruszyły na front bolszewicki. Przez Białystok, w którym jeszcze gospodarowali Niemcy, oddziały nasze przejechały w zamkniętych wagonach i zatrzymały się na stacji Roś za Wołkowyskiem. Wojska nasze wówczas zajmowały obszary Białej Rusi, opuszczane stopniowo przez Niemców. Bolszewicy również starali się zająć zwolnione tereny i zadaniem naszych oddziałów było przeciwdziałać temu. Na pułk Suwalski wypadł rejon Wołkowysk-Mosty-Skidel. Na tym to terenie z początku operowały oddziały Kowieńskiego pułku.Dnia 15-go lutego dołączyła tam i 3-cia komp. z plutonem K. M. pod dowództwem podpor. Bójnowskiego.Po wymarszu pierwszych dwóch kompanij w pole dnia 13-go lutego cały pułk przeszedł z Zambrowa do Ostrów-Komorowa.Dnia 22-go lutego reszta pułku w składzie 4-ej, tworzącej się 5-ej kompanji, oraz pułkowej kompanji K. M. wyruszyła na front.Jak widać z powyższego pułk wówczas liczył około 600 ludzi i miał już zupełnie zorga­nizowane 4 kompanje piechoty, 2 kompanje K. M., oddział konnych wywiadowców (dowódca kpt. Szczęsnowicz) oraz prawie utworzoną komp. 5-tą (dowódca por. Reutt) i w zaczątkach organizowanie kompanji 6-tej (dowódca ś. p. por. Matarewicz). Pierwsze 4 kompanje piechoty i 1 K.K.M. tworzyły I Baon (dowódca kpt. Zelawski, adjutant ppor. Badjor) reszta kompanij miały tworzyć baon Il-gi (dowódca kpt, Juszczacki, adjutant ppor. Dąbrowski).Pułk wyruszył na front w stanie opłakanym. Za wyjątkiem 1, 2 i 3-ej kompanji, które były dość dobrze umundurowane, 4-ta kompanja nie miała płaszczy, 5-ta zaś była zupełnie nie umundurowana. Nie było ani jednej kuchni polowej, brakowało taborów i koni wierzchowych. Pomimo to ruszano na front chętnie i ochoczo. O stopniu poświęcenia i cierpliwości żołnierzy dowodzi jaskrawo fakt, że poiczas podróży w nieogrzewanych wagonach (m-c luty) bez płaszczy częściowo bez mundurów nikt nie narzekał i nie szemrał. Na zapytanie dowódcy pułku w jednym z wagonów, w którym wszyscy żołnierze tańczyli z zimna, jak się czują, odpowiedziano z humorem, że dla ojczyzny wszystko znieść można i że zagrzeją się w walkach z bolszewikami. To napawało otuchą i wiarą, że przyszłość bojowa pułku będzie świetna tembardziej, że składał się z samych ochotników, przeważnie członków P.0.W. z ludzi pełnych poświęcenia i miłości ojczyzny, którzy na pierwszy zew do szeregów porzucili ogniska domowe i chaty rodzinne, mimo prześladowań wroga, który znęcał się za to nad ich rodzinami. Zespół oficerów był również dobrany, co należy zawdzięczać dowódcy pułku majorowi Mackiewiczowi.Po tygodniowym postoju w opuszczonym przez niemców Białymstoku, gdzie dnia 23-go lutego odbyła się wielka uroczystość objęcia tego miasta od okupantów, ruszył pułk dalej. Czas postoju w Białymstoku wykorzystano na uporządkowanie i lepsze zorganizowanie pułku. Dnia 27-go lutego pułk w składzie grupy operacyjnej Zaniemeńskiej pod dowództwem pułk. Dziewulskiego dowódcy 4-go pułku ułanów wyruszył przez Wołkowysk do Mostów, ostatniej stacji na tej linji w posiadaniu Polski. Tu weszły pod bezpośrednie rozkazy dowódcy pułku kompanje, które przedtem wyruszyły na front—tak, że dnia1. III. 1919 roku w okolicy Mostów stanął cały pułk. Tu też zaszła mała zmiana w organizacji pułku a mianowicie: 4-ta kompanja została przesunięta z 1-go Baonu do Ii-go jako kompanja 7-ma, tak że baony składały się obecnie z trzech kompanij. W przyszłości brakujące do liczby 4-ch kompanje miały być doformowane—w I Baonie 4-ta pod dowództwem por. Cielińsklego, w Il-m 8-ma pod kpt. Miluskim.Tak więc w dniu 1-go marca 1919 roku cały pułk stanął oko w oko z nieprzyjacielem, gotowy do krwawej walki.

Michał Hurczyn

czwartek, 19 kwietnia 2012

Polskie Pieśni i Piosenki Patriotyczne


 

BOGURODZICA – najstarsza utrwalona polska pieśń religijna i najstarszy zachowany polski tekst poetycki . Utwór powstał w średniowieczu, najprawdopodobniej na przełomie XIII i XIV wieku . Najprawdopodobniej jest przeróbką pieśni pogańskiej. Pierwszy zapis tekstu jest późny, bo z początku XV wieku, wcześniejsze zapisy mogły zaginąć, ale też tekst mógł krążyć w obiegu ustnym.

1. BYWAJ DZIEWCZĘ ZDROWE (Pożegnanie). Liryczna pieśń powstańca żegnającego ukochaną przed wymarszem do walki. Powstała prawdopodobnie jeszcze w 1830 roku na początku Powstania Listopadowego. Do dziś pozostała jedną z najpopularniejszych pieśni patriotycznych i jest chętnie śpiewana przez różne zespoły i solistów. Nie wiadomo kto jest jej twórcą.

2. MAZUR WOJENNY (Nasz Chłopicki wojak dzielny). Pieśń o naczelnym wodzu Powstania listopadowego generale Józefie Chłopickim. Śpiewana po raz pierwszy 28 grudnia 1830 roku w Teatrze Narodowym w Warszawie. Muzykę skomponował Karol Kurpiński (1785-1857), a autorem tekstu jest przypuszczalnie Jędrzej Słowaczyński.

3. WARSZAWIANKA. Jest do dziś najsłynniejszą polską pieśnią patriotyczną i wojenną. Tekst tej pieśni napisał francuski poeta Casimir Delavigne, zafascynowany dochodzącymi do Paryża wieściami o wolnościowym zrywie Polaków, a przekładu francuskiego tekstu dokonał Karol Sienkiewicz (1793-1860), historyk, publicysta i poeta (stryjeczny dziadek Henryka Sienkiewicza). Pieśń ta została po raz pierwszy wykonana pod batutą kompozytora Karola Kurpińskiego 5 kwietnia 1831 r. w antrakcie przedstawienia w Teatrze Narodowym. Dzięki swej porywającej melodii Warszawianka zdobyła ogromną popularność i jest dziś wykonywana podczas uroczystości patriotycznych. Jest bez wątpienia najznakomitszą pieśnią Powstania Listopadowego.

4. TYSIĄC WALECZNYCH (Pułk czwarty). Pieśń patriotyczna o krwawej bitwie pod Olszynką Grochowską. Twórcami jej są cudzoziemcy: muzykę skomponował Francuz Joseph Denis-Doche, autorem tekstu był Julius Mosen (1803-1867), pisarz i poeta niemiecki. Napisał ten wiersz na cześć dziesięciu ocalałych żołnierzy z Czwartego Pułku, udających się przez Prusy na emigracje. Przekładu niemieckiego tekstu Mosena dokonał Jan Nepomucen Kamiński (1777-1855), aktor, reżyser i założyciel teatru polskiego we Lwowie; autor licznych sztuk teatralnych oraz tekstów pieśni patriotycznych. Zasługa upamiętnionego w pieśni IV Pułku Piechoty Królestwa Polskiego było zdobycie w listopadowej nocy (29-11.1830 r.) Arsenału, co miało istotne znaczenie dla dalszego przebiegu powstania. Żołnierze tego pułku wsławili się także w walkach pod Zakrzewem, Dobrem i Wawrem, w bohaterskiej obronie Olszynki Grochowskiej i Warszawy.

5. DO BRONI LUDY (Marsz Mierosławskiego). Rewolucyjna pieśń bojowa z okresu Powstania w Wielkopolsce, Wiosna Ludów, 1848 rok. Tekst nieznanego autora ozdobił arię ze słynnej opery Gaetano Donizettiego "Łucja z Lammerrnoor". Do dziś chętnie wykonywana przez różne zespoły wojskowe.

6. JESZCZE JEDEN MAZUR DZISIAJ (Ostatni mazur). Bardzo popularny do dziś mazur jest w repertuarze wielu zespołów estrady wojskowej i zespołów ludowych. Autorem tekstu Ostatniego mazura jest Ludwik Ksawer Łubiński (1839-1892), twórca wierszowanych utworów patriotycznych, uczestnik Powstania Styczniowego. Twórcą melodii jest Fabian Tymolski (1828-1885), kompozytor około 200 tańców (mazurków, polonezów, polek, marszów, krakowiaków i kołomyjek), znany dzisiaj tylko z tej jednej pieśni.

7. HEJ STRZELCY WRAZ (Pieśń strzelców). Muzykę i słowa Pieśni strzelców napisał w 1863 r. Władysław Ludwik Anczyc, (1823-1883) poeta, i dramaturg znany przede wszystkim jako autor sztuki Kościuszko pod Racławicami. Pieśń strzelców znana jest także pod tytułem Marsz strzelców z 1863 r,. W latach pierwszej wojny światowej była ona ulubioną pieśnią legionistów.

8. JAK TO NA WOJENCE ŁADNIE (Piosenka ułańska). Rodowód piosenki sięga Powstania Styczniowego 1863 roku. Tekst oparty na źródłach ludowych napisał Władysław Tarnowski (pseudonim Ernest Buława), melodia ludowa. Wielka popularność pieśni przypada na lata pierwszej wojny światowej. Powstały wówczas nowe wersje tekstu.

9. WOJENKO, WOJENKO! Jedna z najpopularniejszych piosenek z czasów I wojny światowej. Powstała przypuszczalnie w sierpniu 1917 roku i od razu zyskała sobie ogromną popularność. Autor tekstu nieznany, melodia ludowa.

10. PRZYBYLI UŁANI (Pieśń Czwartego Szwadronu). Pieśń Przybyłi ułani pod okienko powstała w 1914 roku. Autorem tekstu ułożonego do melodii ludowej jest Feliks Gwiżdż (1885-1952), dziennikarz, literat, działacz niepodległościowy, oficer IV Pułku Piechoty Legionów.

11. O MÓJ ROZMARYNIE. Jedna z najbardziej znanych i lubianych piosenek żołnierskich powstała przed I wojną światową. Ludowa melodia pieśni pochodzi z XVII wieku. Test złożony z kilku zwrotek jest dziełem kilku autorów, wśród nich hrabiego Wacława Denhoffa-Czarnockiego (1895-1927), poety, twórcy wierszy patriotyczno-żolnierskich, podporucznika I Brygady Legionów, obrońcy Lwowa. Pieśń ta bardzo rozpowszechniła się w czasie działań wojennych 1914-1918. Od tego czasu należy do najczęściej śpiewanych piosenek żołnierskich.

12. HEJ, HEJ UŁANI! (Ułani, ułani, malowane dzieci). Wesoła i dowcipna piosenka nieznanego autora, śpiewana początkowo w I Korpusie Polskim w latach 1917-1918. Melodia ludowa. Do dziś bywa atrakcją repertuarową wielu zespołów wojskowych.

13. PIECHOTA. Znana i lubiana piosenka, powstała prawdopodobnie pod koniec I wojny światowej. Popularność zdobyła dopiero w latach międzywojennych. Melodię skomponował Leon Łuskino (1872-1948), literat i kompozytor, pułkownik Wojska Polskiego. Według niektórych autorów on także napisał słowa tej pieśni; za twórcę tekstu podawany jest również Bolesław Lubicz-Zahorski.

14. A CZYJEŻ TO IMIĘ (Samosierra). Tekst Marii Konopnickiej, melodia nieznanego kompozytora. Popularna piosenka o sławnym zdobyciu wąwozu Samosierra przez polską kawalerię w okresie wojen Napoleońskich. Śpiewana chętnie przez żołnierzy w okresie międzywojennym.

15. SERCE W PLECAKU. Ulubiona piosenka z czasów okupacji i Powstania Warszawskiego. Twórcą jest Michał Zieliński (1905-1939), podoficer Wojska Polskiego, członek orkiestry garnizonowej w Truskawcu w latach 1926-1939, później uczestnik kampanii wrześniowej, następnie walk II Armii Wojska Polskiego. W 1933 roku napisał wiersz na konkurs ogłoszony przez gazetę Żołnierz Polski. Po dokonaniu korekt i dodaniu refrenu dołączył go do skomponowanej przez siebie melodii. Utwór dość szybko zdobył ogromną popularność i był powszechnie śpiewany w latach II wojny światowej.

16. ROZSZUMIAŁY SIĘ WIERZBY PŁACZĄCE. Najpopularniejsza pieśń polskich partyzantów śpiewana w czasie II wojny światowej na terenie całej okupowanej Polski. Jej pierwowzorem była piosenka Rozszumialy się brzozy płaczące, której tekst napisał Roman Ślęzak (1909-1968), zapożyczając melodię pierwszej części popularnego marsza Pożegnanie Słowianki, skomponowanego w 1912 roku przez Wasyla Agapina. Roman Ślęzak był nauczycielem muzyki w Szkole Podoficerskiej Nr 3 w Nisku nad Sanem. Wielka popularność tej pieśni rozpoczęła się w 1943 roku kiedy nieznany autor uaktualnił jej tekst, pozostawiając melodię niezmienioną.

17. MARSZ PIERWSZEGO KORPUSU. Bardzo popularna pieśń żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR. Powstała w 1943 roku, autorem tekstu jest poeta Adam Ważyk (1905-1982), melodię skomponował Aleksander Burchacz, chórmistrz i kompozytor. Melodia ta została zaczerpnięta z wcześniej napisanego przez kompozytora instrumentalnego Marsza Aliantów.

18. OKA. Najpopularniejsza pieśń żołnierzy polskich w okresie powojennym. Powstała w 1943 roku w Sielcach nad Oką w czasie formowania Polskiej Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Autorem tekstu jest Leon Pasternak. Melodia ludowa.

19. FIZYLIERZY. Piosenka żołnierzy Pierwszej Dywizji Kościuszkowskiej, powstała w 1943 r. do znanej melodii Morze nasze morze. Tekst napisał Stanisław Nadzin.

20. CZERWONE MAKI NA MONTE CASSINO. Bardzo popularna i lubiana powszechnie pieśń o czerwonych makach powstała na ziemi włoskiej. Melodia i dwie pierwsze zwrotki powstały w nocy z 17 na 18 maja 1944 roku, podczas pamiętnej bitwy o Monte Cassino, trzecia zwrotka natomiast 18 maja już po zwycięskim jej zakończeniu. Autorem tekstu jest Feliks Konarski (Ref-Ren), żołnierz II korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie pod dowództwem generała dywizji Władysława Andersa. Kompozytorem melodii jest Alfred Schutz, dyrygent i aktor, członek Teatru Żołnierza Polskiego, stacjonującego w Campobasso pod Monte Cassino.

piątek, 13 kwietnia 2012

Jan Leon Hipolit Kozietulski

Popiersie patrona 3. Pułku Szwoleżerów Mazowieckich
19 maja 2002 roku przed budynkiem Muzeum Okręgowego w Suwałkach odbyła się uroczystość powtórnego odsłonięcia popiersia patrona
3. Pułku Szwoleżerów Mazowieckich, płk. Jana Hipolita Kozietulskiego.





Powtórnego, ponieważ po raz pierwszy ceremonii tej dokonał
2 lipca 1930 roku prezydent Ignacy Mościcki, który przebywał w Suwałkach na trzydniowych obchodach dziesięciolecia
3. Pułku Szwoleżerów. Odlany w brązie wizerunek Kozietulskiego zdobił pułkowe koszary przy ulicy Sejneńskiej do
września 1939 roku,
wówczas bowiem został ukryty przez opuszczających miasto szwoleżerów, a odnaleziony
kilka miesięcy później przez Niemców zaginął, by do Suwałk powrócić dopiero po wielu latach.
Foto:Marek Wasilewski

sobota, 7 kwietnia 2012

Józef Grzegorek 2 Pułk Ułanów

Józef Grzegorek 1904 - 2003.
Uczestnik walk w kampanii wrześniowej w składzie 2-go Pułku Ułanów Grochowskich i 101-go Pułku Ułanów Krechowieckich w składzie II Warszawskiej Dywizji Pancernej.

J.Grzegorek w mundurze 2 Pułku Ułanów


                           W rzędzie pierwszym 5 po prawej stoi J.Grzegorek

                              
                             Józef Grzegorek leży na ziemi w środku



Podróż przez ocean 3 z lewej J.Grzegorek



                                          Morze Martwe 1942/43


Syria 1942/43


                                                 Palestyna 1943


                                    Egipt - kurs mechaników czołgów
                               

                        1pułk ułanów-wspólny obiad z gen Andersem                             

                              
                                                   W Anglii



                               J.Grzegorek z A.Podhorską Szlenkier


Porucznik Józef Grzegorek i starszy syn śp.majora Stanisława Żukowskiego

                              


                            
                                        
                          
                                       
                                        
                             

środa, 4 kwietnia 2012

2 Pułk Ułanów - por.Józef Dąbrowski ofic.admin.Płatnik pułku lata 30


Na przystani Klubu Wioślarskiego w Starym Folwarku - czwarty z prawej


 
Z rodziną

       
W kancelarii

Lanca – najsławniejsza polska broń

 „…Protoplastą lancy była włócznia.Groty początkowo wykonywane były z krzemienia, później w brązu, a w końcu z żelaza. Długość drzewca i kształt grotu decydowały o sposobie jej użycia. Przybierała więc różne formy: od pilum (broń rzymskiego legionisty służąca do miotania o bardzo rozbudowanym grocie) i podobnej angony (oszczep do miotania, narodowa broń frankońska) poprzez długą sarissę (broń piechoty macedońskiej, której długość dochodziła nawet do ponad 6 metrów) do średniej długości spisy. We wczesnym średniowieczu nadal jest to najbardziej popularny ro­dzaj broni. Sama jej symbolika jest na tyle silna, że zaczyna się pojawiać z wizerunkiem władcy. Przypisuje się jej cechy szczególne, a nawet sakral­ne. Włócznia św. Maurycego (Sacra Lanceta) jest tego przykładem. W XI wieku włócznia zaczyna się zmieniać. Drzewce zostaje wydłużone, grot staje się masywniejszy. Doprowadza to do wykształcenia się na Za­chodzie Europy kopii rycerskiej znanej tam pod nazwą lancy. Mniej więcej w tym samym czasie na Rusi pojawia się sulica. (lekki oszczep bojowy z krótkim drzewcem oraz osadzonym na nim długim i wą­skim grotem). Gdy w XVI wieku na polu bitwy, coraz bardziej staje się powszechna broń palna, kopia stopniowo wychodzi z użytku. Inaczej toczy się historia broni drzewcowej na Wschodzie Europy. W Polsce kopia rycerska przei­stacza się w kopię husarską długości około 5 metrów, wydrążoną w środku i zaopatrzoną w grot długości ok 50 centymetrów. *(1) Ta broń przyczynia się znacznie do wielkich zwycięstw jazdy polskiej w XVI i XVII wieku. W XVI wieku w formacjach jazdy lekkiej pojawia się nowy rodzaj broni -jest nią rohatyna. Była to broń charakteryzująca się drzewcem średniej dłu­gości (w stosunku do kopii). W „Porządku wojennym” z 1668 roku Fredro opisuje ją następująco „Rohatyna winna być długa na pięć łokci, albo tro­chę mniej”. Przeliczając te wartości w układzie metrycznym, możemy przy­jąć, że długość jej liczyła ok. 3 metrów. Rohatyna służyła do wykonywania pchnięć, ale również do rzucania. Źródłosłów rohatyny wydaje się być ru­ski. Z terenów Rusi prawdopodobnie za pomocą Tatarów Krymskich i kaukaskiego pochodzenia Petyhorców przedostała się ona na tereny rdzen­nej Litwy. U schyłku XVIII wieku rohatyna staje się bardziej widoczna na polu bitwy. W czasie Wojny Północnej w obozie Augusta II Mocnego pod Rygą znajdowało się 1200 koni lekkiej jazdy tatarskiej uzbrojonej między innymi w rohatyny. Z części owej jazdy już po zakończeniu Wojny Północ­nej utworzone były dwie chorągwie, a towarzysze zwani byli potocznie uła­nami. Za panowania Augusta III stan lekkiej jazdy werbunku polskiego powiększa się do 15 chorągwi, a na uzbrojeniu owych widzimy broń drzewcową w typie rohatyny. Broń ta święci tryumfy na polach bitew I i II Wojny Śląskiej oraz wojny Siedmioletniej. W krytycznym momencie bitwy pod Kolinem 18.06.1757 roku ułani i szwoleżerowie sascy polskiego zaciągu rozbijają doszczętnie pruskich kirasjerów, łamią szeregi piechoty roztrzygając bitwę. Właśnie na okres wojny Siedmioletniej przypadają narodziny lancy. Wtedy to krystalizują się techniki jej użycia – zasadnicze ciosy, pchnię­cia i zasłony. Brak jest jednak ciągłości w zakresie nazewnictwa, chociaż źródła pruskie, austriackie i saskie mówią o tej broni jako o lancy. U Pola­ków najczęstszym określeniem jest dzida. W Polsce w wyniku reformy z 1776 roku nowo utworzone pułki straży przedniej otrzymują nową broń drzewcową będącą zmodernizowaną rohatyną – nazywaną proporcem. Drzewce jej liczyło 258,8 cm długości. Grot był trójgranny z dwoma wąsa­mi długości 24 cm. Ponadto była zaopatrzona w temblak i pętlę. Jeszcze jednym etapem przemian było przezbrojenie w 1789 roku kawalerii narodowej w broń, która nosi dalej nazwę kopii, jednak posiada wymiar 287,5 cm. Podczas wojny 1792 i 1794 broń drzewcową nie odgrywa znaczącej roli. W kilka lat później z Legionów gen. J. H. Dąbrowskiego po­wstaje pułk Ułanów Nadwiślańskich. Niemalże od początku jego istnienia ułani byli wyposażeni w lance. Historia tego pułku jest jednocześnie demonstracją lancy na terenie Europy. W bitwie pod Hohenlinden (3.XII.1800 r.) Polacy pokazali co warta jest lanca. I tak np por.Kostanecki z ośmioma ułanami szar­żując zdobywa baterię dział austriackich, ułan Pawlikowski bierze do niewoli przeszło 50 piechotnych Szwabów zabijając dwóch dowodzących nimi ofice­rów i kilku szeregowych.  Zwycięskie walki polskich ułanów wprawiają w zdumienie Francuzów. Po bitwie pod Wagram (6.VII.1809), gdzie szwoleżerowie gwardii szarżują na ułanów austriackich Schwarzenberga, zdobywają na nich lance, a potem dwa działa i biorąc 150 jeńców – Napoleon miał powiedzieć „Dać im te lance, jeżeli tak dobrze umieją się nimi posługiwać”. Nie tylko Francuzi zaczynają doceniać nową broń. Po walkach w Hiszpanii do polskich lansjerów przylgnął przydomek „Los infernos picadores”. Wiele innych przykła­dów z wojen napoleońskich świadczy o wyjątkowych sukcesach polskich ułanów i owej straszliwej dla wrogów broni jaką była lanca. Podczas Powstania Listopadowego lanca wraz z pułkami ułanów i krakusów po raz kolejny pojawiła się na polach bitew. Była co najważniejsze bronią tanią, znaną i sprawdzoną, bywało, że jedyną, w którą był uzbrojony ułan. Niewiele palnej broni i pałaszów uzbrajało nas, ale uzbrajały nas lance ta odwieczna broń polska, której każda inna ustąpić musi”. I musiała, – nią właśnie Polscy ułani w bitwie pod Grochowem hełmy wbijali na uszy kirasjerom księcia Albrechta. W Powstaniu Styczniowym lanca obok innej bro­ni białej jest głównym uzbrojeniem kawalerzysty – ułana. Dnia 26 VI 1863 roku pod Salichą w powiecie zasławskim doszło do bitwy między oddziała­mi jazdy powstańczej dowodzonym przez gen. Edmunda Różyckiego (syna Karola), a wojskami rosyjskimi. Pięć szwadronów polskich (około 280 ludzi) uzbrojonych głownie w lance, szable oraz niewielką ilość karabinów i pistoletów rozbiło trzy roty piechoty (około 700 żołnierzy) i sotnię kozaków.”
W czasie I wojny światowej ułani Legionów otrzymali lance na kilka miesięcy przed rozwiązaniem pułku. Ułani Legionu Puławskiego, ułani I i II Korpusu wschodniego używali lanc rosyjskich modeli 10901 i 1910. Szwoleżerowie Błękitnej Armii gen. Hallera nie mieli lanc.  W wojnie 1920 roku lanca powróciła do łask. Była używana przez polską kawalerię masowo i ze strasznym dla przeciwnika skutkiem. Z tego też powodu została na wyposażeniu kawalerii II Rzeczypospolitej. Na kilka lat przed wojną lance zunifikowano wg modelu lancy francuskiej z 1913r. „Od polskich formacji jazdy lanca została przyjęta przez prawie wszystkie państwa europejskie, a nawet używano jej w Meksyku, czy Indiach. Pomimo tego jest nierozerwalnie związana z postacią polskiego ułana” / Tomasz Karasiński „Lanca polskiego ułana ” Militaria zeszyt 6  W-wa 1977/